Dodano : 30.11.2018

Moda wynika z naszego wnętrza

Rafał Tylicki od 15 lat pracuje w branży modowej, a obecnie jest Dyrektorem Kreatywnym marki L’AF oraz współpracuje z Anetą Kręglicką. Wcześniej przez ponad 8 lat pracował jako brand manager dla marki Zień i ponad 4 lata współpracował z Justyną Steczkowską. Zapraszamy do rozmowy z człowiekiem, który świat mody zna od podszewki!

Od jak dawna jesteś związany z marką L’AF?


To już nasz czwarty wspólny sezon, a więc ponad 2 lata. Choć już wcześniej wraz z Jarkiem Szado pracowałem przy pokazach mody siostrzanej marki – Potis & Verso. Pełnię w firmie funkcję Dyrektora Kreatywnego, czyli mówiąc najprościej, dbam o to, by wokół marki działo się dużo pięknych wizerunkowo rzeczy, które ocierają się o artyzm, ale jednocześnie mają swój potencjał sprzedażowy. Metaforycznie mówiąc, staram się mieszkańców tej modowej wyspy, jaką jest firma, zabierać w bliskie i dalekie podróże na inne wyspy.

 

Rafał Tylicki, fot. Magdebursky Photography


Jakie zmiany zaszły w świadomości kobiet na przestrzeni tych lat, od kiedy jesteś w świecie mody?


Przede wszystkim dzisiaj wiek oznacza coś innego niż kiedyś. Kobieta w wieku 55-60 lat czuje się jakby miała 40 lat – przesunęła się granica wieku. Dziś panie bardziej o siebie dbają, uprawiają sport, chcą dłużej pozostać młode. Uważnie obserwują i naśladują swoje zadbane rówieśniczki. Przykładem może tu być Jennifer Lopez, która ma 49 lat, a jednocześnie kilka razy w tygodniu ćwiczy na siłowni i dba o siebie – dzięki czemu wygląda jak 25-latka. Czasem kobiety myślą „Daleko mi do niej!”, ale tak naprawdę to są tylko ograniczenia w naszych umysłach. Na pewno młody wygląd jest związany z dietą czy uprawieniem sportu, ale także z otwartością na świat, na jego różnorodność, na jego ciągłą zmienność i rozwój. Towarzyszy temu moda – kolory, fasony, struktura, kształty, wreszcie emocje. I to właśnie staram się paniom pokazywać.


A więc w jaki sposób najlepiej myśleć o modzie?


Chciałbym zachęcić kobiety, aby nie przywiązywały się tak bardzo do swojego wizerunku: lekarki, architektki, bizneswoman. Nie jest to coś, co określa je przede wszystkim – bo przede wszystkim są sobą. Nie: prawnikiem, matką, żoną – przede wszystkim są sobą.


Jaka jest Twoja definicja pojęcia moda?


Dla mnie to spójność między tym, co jest wewnątrz nas, a tym, co jest na zewnątrz. Pozwólmy sobie zatem na emocje, im szczersze tym lepiej dla nas, wtedy żyje nam się lepiej, mam wrażenie prawdziwiej. Najlepiej, gdyby każdego ranka po wstaniu z łóżka kobieta stanęła przed lustrem i zastanowiła się, jak się dziś czuje, jaki ma nastrój, jak ma ochotę wyglądać. W ubraniu zgodnym z własnym nastrojem zdziała o wiele więcej, w tym o wiele więcej dobrych rzeczy dla samej siebie.

 

Rafał Tylicki

 

Czyli moda jest formą wyrażania siebie w danej chwili?


Tak, jeśli ubieramy się zgodnie z tym, jak się czujemy, to nie odczuwamy dyskomfortu, kiedy ktoś na nas patrzy. Gdy wchodzimy na spotkanie biznesowe i widzimy, że ktoś przygląda się naszym stopom, to nie zastanawiamy się, czy założyliśmy odpowiednie buty. Wtedy nie mamy tych myśli, bo jesteśmy autentyczni, zgodni ze swoim dzisiejszym poczuciem siebie. I to daje siłę. Jesteśmy w harmonii ze sobą i żadna ocena nie jest w stanie nas poruszyć.


Jakie błędy popełniamy najczęściej?


Czasem kobiety przebierają się za kogoś, kim z natury nie są. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że atrybuty nie są potrzebne. Wyrazisty makijaż, mocny lub delikatny element biżuteryjny także mają znaczenie. Na przykład kobieta, która pracuje jako brand manager lub dyrektor, czasem potrzebuje czerwonych szpilek, by podkreślić swoją moc. Najważniejsze, aby to współgrało z jej cechami charakteru.
Wiele kobiet patrzy na trendy i ślepo za nimi podąża. A przecież to, co mamy na sobie, to nasza druga skóra. Ważne, abyśmy czuli się wolni – aby strój był przedłużeniem nas samych. Dlatego istotna jest także wygoda. Jeśli jest zima – aby było nam ciepło. Jeśli dużo siedzimy– aby w ubraniach było trochę sterczu (by nic nas nie uwierało). W marce L’AF kładziemy szczególny nacisk na tzw. pracujące tkaniny – właśnie z tego powodu. Alla Scura, główna projektantka marki L’AF, dużą wagę przykłada do jakości tkanin i do tego, by były wygodne w noszeniu.

 

Rafał Tylicki i Alla Scura, główna projektantka marki L'AF, w drodze na bal charytatywny w Instytucie Zdrowia Centrum Matki Polki


Co – a może raczej kto – najbardziej inspiruje Cię w modzie światowej?


Moda jest ważną częścią mojego życia – ale nie mniej ważną niż film, muzyka, malarstwo czy przyroda. Wielcy projektanci oczywiście mnie inspirują, ale najbardziej inspiruje mnie życie. Każde doświadczenie, nawet to negatywne, jest na wagę złota. Bardzo cenię Gianniego Versace – za odwagę, jednak przede wszystkim za szerokie spojrzenie. On zderzał ze sobą wiele różnych form, kolorów, nie ograniczał się, ten sam wzór graficzny z jego kolekcji wędrował na sukienkę i na dno basenu jako mozaika z kafelek. Marki Tom Ford czy Chanel stanowią już pewnego rodzaju kody w naszej świadomości, kontrolują nasze poczucie estetyki. Natomiast Versace to dla mnie synonim wolności. Uwielbiałem także przyglądać się twórczości Alexandra McQueena. On nie tworzył dla świata mody, to było drugorzędne, drwił z prestiżu. Ludzie, którzy kupowali jego rzeczy, nawet nie mieli pojęcia, że komentuje ich myślenie i zachowania w negatywny sposób. Przede wszystkim zależało mu na tym, żeby wyrazić emocje, myśli i wizje, które kłębiły się w jego głowie od najmłodszych lat. Moda była tylko skutkiem ubocznym jego pracy.

Uważam, ze moda zaczyna się na ulicy. Dlaczego na przykład na wybiegach wielkich projektantów pojawiły się ubrania oversize? Dlaczego tak wiele jest stylizacji eklektycznych – na przykład sportowa bluza zostaje połączona z jedwabnymi spodniami? Wygoda? Także, ale przede wszystkim inspiracje z ubogich dzielnic w różnych rejonach świata. To z takich miejsc wywodzą się artyści, czyli projektanci. Moda wywodzi się z takich miejsc – jest  tworzona z tego, co się ma w szafie, co się dostaje: po siostrze, po bracie, od sąsiadki. Adidasy do garniturowych spodni ludzie zakładali, bo nie było pieniędzy na pantofle. Dziś to norma, trend, odkrycie wielkich domów mody. Naprawdę to nie ulica inspiruje się wybiegami mody – dzieje się odwrotnie. A potem spływa na tych, którzy mają w życiu wygodniej.
Dlatego też umiarkowanie śledzę wielkich projektantów – bo trendy, które są z „góry” narzucone, i które pojawiają się w ich kolekcjach, są później kopiowane na całym świecie. We wszystkich kolekcjach widzę te same inspiracje. Według mnie moda wynika z wnętrza człowieka – każdy sam dla siebie powinien być punktem odniesienia w danej rzeczywistości.

 

Rafał Tylicki fotografuje Anetę Kręglicką i Klientkę podczas promocji wiosenno-letniej kolekcji MINIMAL Anety Krtęglickiej x L'AF


Jakie ciekawe trendy zauważasz w sezonie jesienno-zimowym?


Dziś w modzie wracamy do elegancji. Nawet jeśli jest to styl sportowy, to zawsze jest w nim nutka elegancji. I to możemy wyraźnie obserwować – jeśli dziewczyna ma na sobie za dużą bluzę swojego chłopaka i podarte jeansy, to zakłada do tego na przykład delikatny łańcuszek, marynarę i szpilki.

Cofamy się w inspiracjach do lat 90. Dlatego zachęcam wszystkie panie, które czytają ten tekst, aby wyciągnęły z dna swoich szaf ubrania w stylu Ewy Kasprzyk z Kogla Mogla (luźne, odrobinę oversizowe sukienki, ubrania z poduszkami na ramionach, marynarki w prążki, golfy i półgolfy, żaboty, wielkie kolczyki, może któraś ma jeszcze klipsy?), żeby odważyły się na tapiry czy kolorowe make-upy.

 

Rafał Tylicki i Justyna Steczkowska


Czy jest coś, oprócz inspiracji z lat 90., na co warto zwrócić uwagę?


Wrócił styl kowbojski. Inspiracje etniczne, które królowały jeszcze niedawno, przerodziły się w kowbojskie. Teraz śmiało możemy założyć kowbojki do zwiewnej sukieneczki w kwiaty.
To wszystko są kierunki, w których staramy się podążać z marką L’AF. Nie tracimy przy tym subtelności i elegancji, bo to przede wszystkim  L’AF ma w swoim modowym kodzie – najbardziej aktualne trendy łączymy z perfekcyjnym wykonaniem. Ubrania L’AF to rzeczy na lata, są wykonane z bardzo dobrych tkanin, doskonale odszyte, ze starannie dobieranymi podszewkami. Tworzą kapsułę – nie ma potrzeby co sezon wymieniać całej garderoby. Wystarczy uzupełniać ją, dobierając nowe rzeczy z nowych kolekcji.

 

Rafał Tylicki z Anetą Kręglicką


Jest też sporo zwierzęcych motywów – ale one były wyraźne w modzie już w poprzednich sezonach. Czy obecnie pojawiają się w inny sposób?


Tak, printy zwierzęce (zebry, tygrysy, pantery) są obecne w modzie już od dawna, ale to, co jest nowością, to wzajemne łączenie tych deseni. Na przykład zestawiamy panterę na beżowym tle i panterę na rudym tle lub łączymy w jednej stylizacji większe i mniejsze cętki, a do tego dodajemy jeszcze jakiś zupełnie abstrakcyjny print rodem z gry cyfrowej z początku lat 90 (przypomnijmy sobie gry na komputerach Atari).

Podobnie jak w latach ubiegłych króluje także krata jednak obecnie w eklektycznym wydaniu. Przykładowo romantyczny fason sukienki zostaje połączony z tkaniną w kratę i z kieszeniami w inną kratę – czyli coś, co pozornie nie powinno się zdarzyć, teraz jest bardzo na topie.

Już od dobrych kilku sezonów popularne są wszelkiego rodzaju napisy – na frontach ubrań, na rękawach, na lampasach. Ten trend wywodzi się z lat 90., z ubrań sportowych.

Idąc tropem, że moda powraca, powoli zbliżamy się do momentu, w którym będziemy czerpać inspiracje z lat 2000. W tamtym czasie panował w modzie przepych, elegancja zaprzyjaźniała się z kiczem – było dużo biżuterii, ozdób, kryształów, strojenia się, było „na bogato”. I to wszystko powoli już zaczyna się w modzie pojawiać.