Dodano : 06.02.2019

Więcej niż moda

Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem z Ewą Kuźmicką-Grzegorczyk, Dyrektor Kolekcji marki Potis & Verso. Z modą jest ona związana niemal przez całe swoje życie, a zawodowo zajmuje się nią od prawie 24 lat. Współpracowała z takimi markami jak: Maria Bland, Solar, Quiosque, Moodo,  Simple oraz Lavard.

 

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z modą?


Właściwie odkąd sięgam pamięcią, chciałam mieć styczność z odzieżą. Wynikało to w znacznym stopniu z czasów, w których dorastałam. Jak pamiętamy, nie było wówczas zbyt wielkiego wyboru ubrań i, jeśli nie wykazaliśmy się kreatywnością, to wyglądaliśmy tak samo jak większość osób dookoła – po prostu szaro. Już jako małe dziecko próbowałam z resztek tkanin tworzyć różnego rodzaju ubranka dla lalek. I to były moje pierwsze modele.
 
Kiedyś zabrakło mi tkaniny na sukienkę dla lalki. Zauważyłam, że obok leży żakardowa, błyszcząca wieczorowa suknia mojej mamy. Uznałam wtedy, że odcięcie falbany nie będzie dla sukienki żadnym uszczerbkiem. Ucięłam ją więc i uszyłam -  w moim odczuciu - najpiękniejszą suknię dla lalki. Kiedy mama się zorientowała, w pierwszej chwili  oczy zaszły jej łzami ze złości (nie miała szansy na nową sukienkę). Kiedy jednak zobaczyła, co uszyłam swojej lalce, to emocje natychmiast opadły i nie powiedziała ani słowa - tym razem ze wzruszenia.


Czy, kiedy dorastałaś, zawód projektanta był popularny?


W tamtym czasie był zupełnie nieznany, a na pewno nie był doceniany. Po ukończeniu szkoły podstawowej poszłam do technikum odzieżowego . Jednak ta szkoła przygotowywała bardziej do pracy technicznej – jako krawcowa, nie jako projektantantka. Mimo wszystko dzięki temu doświadczeniu miałam możliwość poznać podstawy dobrego krawiectwa, co później bardzo mi pomogło. Potem nadal konsekwentnie zmierzałam w wybranym kierunku i rozpoczęłam studia na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydziale Projektowania Ubioru.

Świadomość tego, czego chcę, bardzo mi pomogła w dalszej karierze zawodowej. Wiedziałam, że w swoim fachu chcę być bardzo dobra. Szybko zatem zaczęłam pracę w firmie Maria Bland. Była to pierwsza firma w Polsce, która robiła swoją odzież z logotypami oraz dopasowywała wszystkie dodatki pod kolor. To było naprawdę rewolucyjne w tamtym czasie. Przez wiele lat powstawały tam doskonałej jakości okrycia wierzchnie. Studia kończyłam zaocznie, ponieważ łączyłam naukę z pracą w tej firmie – byłam tam konstruktorem/technologiem, a później technologiem/projektantem. Dzięki temu, że miałam solidne podstawy tworzenia odzieży wierzchniej, było mi później łatwiej projektować innego rodzaju odzież.


Czy szczególnie pamiętasz jakiś model, który wtedy stworzyłaś?


Do dziś z nostalgią wspominam pierwszy zaprojektowany przez siebie model, który został sprzedany w tysiącach sztuk. Była to kurtka Zakopianka, która była pierwszą  obustronną kurtką w historii firmy – można ją było nosić na prawą i na lewą stronę. Jedna strona była „miejska” – pikowana, a druga strona „weekendowa” – z futerkiem w zakopiańskie motywy.


Od najmłodszych lat wiedziałaś, co chcesz w życiu robić. Czy taka wiedza ma także swoje minusy?


Z jednej strony było to ułatwienie, ponieważ samoistnie odrzucałam rzeczy, które mnie spychały z obranej drogi. Z drugiej  - rzeczywiście - było to utrudnienie. Rynek się zmieniał, były różnego rodzaju wahania, a ja wiedziałam, że w żadnej innej branży się nie spełnię. Poza tym nawet w samym obrębie mody nie do końca miałam jasność, czy chcę iść bardziej w stronę konstrukcji, zarządzania produktem czy też projektowania. To był długi proces dojrzewania.


W którym momencie podjęłaś decyzję?


Jako jedna z nielicznych osób miałam przyjemność mieć kilkanaście indywidualnych lekcji u Pana Profesora Zbigniewa  Parafianowicza – nazywanego „bogiem konstrukcji w Polsce”. Te lekcje pozwoliły mi wiele się nauczyć, jednak Pan Profesor stawiał przede wszystkim na konstrukcję odzieży i techniczną część, odsuwając ode mnie nieco część projektową. Miałam więc dylemat, w którą stronę iść. Pamiętam, że bardzo mi wówczas pomogła rozmowa z jedną z moich Pań Profesor z uczelni – Irminą Aksamitowską, która stanowczo stwierdziła: „Nie da się w życiu robić wszystkiego. Dużo już się nauczyłaś na temat konstrukcji. Teraz musisz podjąć decyzję, czy zostaniesz konstruktorem czy projektantem”. I to był przełom w moim życiu (a właściwie jeden z ważniejszych przełomów) – wtedy zdałam sobie sprawę, że zdecydowanie chcę iść w kierunku projektowym, a jednocześnie miałam już sporą wiedzę o powstawaniu produktu od podstaw.


Jaka była Twoja dalsza droga?


Potem rozpoczęła się moja przygoda z firmą Solar z Poznania, gdzie pracowałam 16 lat. Najpierw byłam projektantem, potem zarządzałam wzorcownią, a po kilku latach dostałam propozycję zarządzania pionem produkcji kolekcji. Tak więc – jak widać – przeszłam wszystkie możliwe szczeble kariery.

Jestem bardzo wdzięczna, że miałam tę możliwość. Zajmowałam się tam tworzeniem modeli, produkcją krajową, miałam kontakt z produkcją dalekowschodnią, negocjowałam warunki współpracy i ceny, tworzyłam od podstaw zespół kontroli jakości, powiększyłam zespół wzorcowni, zmodernizowałam pion produkcji – był to ogromny zakres prac, który pozwolił mi zdobyć niezwykle szerokie doświadczenie.


Czy decyzja o odejściu była łatwa?


Była bardzo trudna, dlatego nosiłam się z nią około 2 lat. Po tak długim czasie pracy w jednej firmie, musiałam coś w swoim życiu zmienić. Po tym jak już podjęłam tę decyzję, chciałam odpocząć od pracy w ogóle i przez przynajmniej pół roku zrobić sobie prawdziwy urlop. Życie jednak chciało inaczej i już po 2 tygodniach dostałam telefon od jednej z firm z zaproszeniem do współpracy. I tak zaczęła się moja przygoda w firmie Quiosque, która ma zupełnie inny profil niż firmy, w których pracowałam wcześniej. Przez rok byłam koordynatorem kolekcji. To było bardzo wartościowe i pouczające doświadczenie – również z tego powodu, że miałam wspaniały, bardzo zaangażowany  zespół.


Jednak to wciąż jeszcze nie koniec Twojej podróży, prawda?


Później pojawiła się propozycja pracy Dyrektora Zarządzania Produktem w firmie Simple. Praca w tej firmie od dawna była moim marzeniem, ponieważ wychowałam się, bacznie ją obserwując. Od Lidii Kality i Mai Palmy uczyła się cała Polska. Simple to była pionierska firma modowa, której nie można było porównać do żadnej innej w Polsce. Kiedy zatem usłyszałam tę propozycję, szybko ją przyjęłam. Ta decyzja odwróciła do góry nogami całe moje życie, bo firma mieściła się w Warszawie, a ja wraz z rodziną mieszkałam w Poznaniu. Oznaczało to ciągłe podróże – to nie było łatwe. Po kilkunastu miesiącach zakończyłam więc tę współpracę. Wtedy pojawiła się na moim horyzoncie firma P & V – zaczęliśmy rozmawiać, udało się porozumieć. I tak jestem tu, gdzie jestem.

Masz niezwykle bogate doświadczenie. Jakie masz refleksje, kiedy patrzysz wstecz?


Cały ten proces, który przeszłam, był dla mnie bezcenną nauką. Teraz mogę otwarcie powiedzieć, że czuję dojrzałość tego co robię . Dopiero teraz. A wolność, którą sobie wypracowałam, pozwala mi czerpać ogromną radość z efektów. Z perspektywy całego tego doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że największą wartością są ludzie i zespoły, które firmę tworzą. Może wydawać się to banalne (bo często o tym słyszymy), ale z pewnością takie nie jest. Od razu widać, czy ludzie wkładają duszę w to, co robią, czy też nie. Prawdziwa sztuka to zawrzeć emocje w rzeczach, które się tworzy. I taki sobie stawiam cel we wszystkich zespołach, w których pracuję – by ubranie niosło ze sobą jakiś przekaz.

Jeśli projektuję sukienkę, o której założeniu marzę, to wiem, że znajdą się osoby, które także będą chciały ją nosić. I taki jest dla mnie cel tworzenia mody. To podejście wielokrotnie się sprawdziło i właśnie te modele są potem powtarzane w kolekcjach.


Czy możesz opowiedzieć o przekazie kolekcji wiosna-lato 2019 marki Potis & Verso?


Istotnym elementem kolekcji przygotowanej przez markę są kolor i printy, które tworzą ciekawe połączenia z materiałami gładkimi. To sprawia, że zestawy, które powstają z tych ubrań, są nietuzinkowe a zarazem praktyczne. Ubrania z tej kolekcji doskonale podkreślają kobiecą urodę (jak np. czerwień czy kolor chabrowy). Panie o bardziej subtelnym typie urody mogą wybierać spośród strojów w kolorach pudrowych, błękitach. Wiele w kolekcji jest także długich sukni – ku mojemu zaskoczeniu ten trend od dobrych kilku sezonów niezmiennie się utrzymuje. Okazuje się, że kiedy przed nami wielkie wyjście, wciąż chętnie sięgamy po suknię do ziemi.

Jest tu również szeroki wachlarz kreacji wizytowych, bo - jak wiemy - lato obfituje w różnego rodzaju specjalne okazje, takie jak: wesela, komunie, przyjęcia. Zatroszczyliśmy się więc o to, aby w kolekcji znalazło się dużo sukienek wizytowych o różnych długościach i wzorach. Nasze Klientki mogą wybierać pomiędzy sukienkami krótszymi, dłuższymi, mniej i bardziej barwnymi. Jako alternatywę dla pań, które nie gustują w sukienkach, marka proponuje spodnium – eleganckie spodnie połączone z lekką narzutką.

Jak zwykle dość rozbudowana jest część biznesowa – klasyczne garnitury czy zestawy z biznesowymi bluzkami. Zachowaliśmy „smaczki”, do których nasze Klientki zdążyły się już przyzwyczaić, np. kryształy Swarovskiego. W tej kolekcji takie zdobienie pojawiają się nawet w ubraniach biznesowych. Ubrania casualowo-wakacyjne również mają swoje miejsce – są to stroje marynistyczne czy też bardziej romantyczne (w kwiatowe wzory). Jednym słowem jest to moda klasyczna w najlepszym tego słowa znaczeniu.